3 grudnia 2011

Co mam zrobić, żeby żyć?, czyli „Na wschód od Edenu”

Na wschód od Edenu (East of Eden)
1955
Moja ocena: 8/10

Za każdym razem, gdy pojawiał się na ekranie, żeńska część głównie młodej widowni zaczynała piszczeć. To on rolą Caleba zepchnął Brando z piedestału filmowych buntowników i niejako dzielił z nim miano bożyszcze nowego młodego pokolenia. Jednak to nie w Jamesie Deanie tkwi przyczyna sukcesu tegoż filmu. To wszakże sam reżyser wybrał tego młodocianego początkującego aktora – dla realizatorów produkcji wydawało się to być zwykłym szaleństwem. „W tym szaleństwie jest metoda” – przyznałby Hamlet i każdy, kogo zachwycił „Na wschód od Edenu” – jeden z najlepszych filmów Elia Kazana.
Koniec II wojny światowej rozpoczął również nowy rozdział w filmowej historii – przełom lat 40. i 50. przyniósł renesans hollywoodzki, gdzie zapotrzebowanie na dramaty z wojną w tle w końcu zmalało. Producenci inwestowali miliony w nowe filmu ukazujące nową rzeczywistość – wysokobudżetowcem był i projekt Kazana, którego film kosztował 1,5 miliona dolarów i pozwolił na innowacyjność w postaci panoramicznego obrazu i Technikoloru, co sprawiło, iż „Na wschód od Edenu” było jednym z pierwszych kolorowych filmów zapowiadających nową erę Złotego Ekranu. Do głosu doszły nie poruszane dotąd w kinematografii problemy – w centrum znalazło się młode powojenne pokolenie. Zbuntowane, szukające własnej drogi do szczęścia i obalające konwenanse oraz zasady rodziców. Powieść nagrodzonego Noblem Johna Steinbecka była szczególnie bliska Kazanowi nie tylko z racji faktu, iż łączyła go z pisarzem przyjaźń ale również przypominała mu jego osobiste relacje z ojcem oraz zazdrość o egzaltowanego przez niego młodszego brata. Przyjaźń z pisarzem przyniosła Kazanowi świadomość, iż każdy musi znaleźć swoje miejsce, a gdy już znajdzie – za wszelką cenę musi je chronić. Te zagadnienia dotyczą i bohaterów filmu – Adama Traska i jego dwóch synów – Caleba i Arona. Czasem szczęście dostępne jest tylko dla odważnych i tych, którzy potrafią przełamać konwenanse, iść ku tajemnicy, jednak nie ma tutaj jednoznacznej recepty i przede wszystkim gwarancji osiągnięcia celu. Zgodnie z powieściowym pierwowzorem film również ukazywał, jak ambiwalentna jest ludzka natura – złożoność charakteru chyba najbardziej widoczna jest u Kate – matki oby synów, która postanawia porzucić męża i poczciwe życie podejmując się prowadzenia burdelu. Tę niewielką rolę odegrała aktorka Jo van Fleet, która za kilkuminutowe pojawienie się na ekranie zdobyła Oscara. Jest to problematyka znana z głośnego dramatu Henryka Ibsena „Dzika kaczka”, gdzie nie zawsze wyzwolenie tajemnicy ma działanie oczyszczające – doprowadza wręcz do tragedii bohaterów filmu, burzy dotychczasowy porządek, który okazał się kolosem na glinianych nogach. To nie tylko opowieść o konfliktach rodzinnych, ale również o niemożności komunikacji z innymi ludźmi – naprzeciw siebie stoją ludzie z pozoru bliscy, a tak naprawdę obcy – nie mający pojęcia o prawdziwych marzeniach drugiej osoby. 
„Na wschód od Edenu” z 1954 roku obnaża amerykański purytanizm, ideał życia w zachodniej kulturze – i w tym pozornie ułożonym świece pojawia się Caleb, zrywający konwenanse rzeczywistości, szukający swojego „Ja” i miejsca w świecie. Zresztą – jak powinien zrobić każdy z nas, by wyswobodzić się z iście gombrowiczowskiej formy, jaką nadaje nam społeczeństwo i rzeczywistość oraz dosięgnąć wolności – tej prawdziwej i niczym nieskrępowanej.

0 komentarze:

Prześlij komentarz